16 odsłon historii Ewy – 16 dni Przeciwdziałania Przemocy ze względu na płeć nr 11

Kolejne 16 dni Przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć. Z tej okazji włączając się (na co dzień) też opiszemy 16 historii. Będzie to historia Ewy w 16 odsłonach. Nie chcemy, żeby nasze bohaterki zostały rozpoznane. Dziś historia nr 11. Ewę poznałyśmy w grudniu 2015 roku. Znała numer komórki naszej prezeski Marzeny. Nie chciała powiedzieć od kogo. Powiedziała, że od kobiety i , że obiecała, że nie powie. Umówiły się na spotkanie w biurze. Ewa przyszła z siostrą. Było widać, że bardzo się boi. Trochę opowiadała Ewa, a jej siostra dopowiadała. Ewa była matką trójki dzieci, od lat doznawała ona i syn przemocy psychicznej. Ewa doświadczała też przemocy ekonomicznej. Rodzina miała dom, samochód, mąż pracowała. Jeździli razem w niedzielę do kościoła. Mąż był lubiany przez znajomych i kolegów z pracy. W domu był potworem. Ewa i syn bali się każdego dnia. Córki były obserwatorkami. Ewa była zobowiązana do utrzymania rodziny, zarabiała 1400 zł. Miała zapewnić żywność na cały miesiąc dla pięciu osób. Nie udawało się jej to, bo wyły wydatki na dzieci, środki czystości, to też był jej problem. Mąż zarabiał, ale miał swoje wydatki. Miał swój pokój z komputerem i telewizorem. Czasem pozwalał dzieciom do niego wchodzić, oglądać telewizję, dziewczynki mogły korzystać z komputera. W domu mieszkali też rodzice Ewy. Chowali się w swojej części domu, nie zapraszali nikogo, schodzili zięciowi z drogi. Prosili Ewę, żeby dzwoniła na policję, że nie dają już rady, te wieczne awantury, krzyki, wyzwiska. Dom przepisali na córkę i zięcia. W listopadzie mąż kazał Ewie oddać wypłatę. Wydał ją w ciągu dwóch tygodni i stwierdził, że musi sobie poradzić do końca miesiąca z wyżywieniem. Zabrał wypłatę, żeby jej udowodnić niegospodarność. Ewa pożyczała pieniądze od siostry. Mąż nie pozwalał ani jej, ani dzieciom do niej jeździć. Dzieci Ewy uwielbiały tam być. Czuły się bezpieczne, u cioci był spokój, miłość to wszystko czego nie miały w domu. Siostra nie mogła odwiedzać Ewy ani rodziców, jak mąż był w domu. Ewa była gotowa na działanie. Zostało przygotowane zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez organizację. Ewa chciała działać w styczniu, po świętach. W trakcie wizyty w naszym biurze mąż zadzwonił do Ewy, jak zobaczyła, że to on to zaczęła się trząść ze strachu, że on się domyśli gdzie ona jest. Mąż dzwonił do niej kontrolnie kilkanaście razy dziennie. W styczniu 2016 roku Ewa zdecydowała, że nie składamy zawiadomienia. W lutym 2016 Ewa została pobita, wezwała po raz pierwszy w życiu policję. Dzwoniła do nas, była gotowa do działania, mąż obiecywał poprawę, Skorzystała z pomocy naszej psycholożki i prawniczki. W marcu 2016 roku Ewa przestała dzwonić. Nie wiemy co się z nią dzieje, z jej synem. Nie ingerujemy, bo obiecałyśmy jej to. O sytuacji wiedzą pedagodzy w dwóch szkołach, nie zawiadomili sądu, policji, nie założyli Niebieskiej Karty. Nie ingerujemy, bo wychodzenie z przemocy wymaga ogromnego wysiłku. Rząd chce wycofać się z Konwencji o przemocy wobec kobiet i dzieci. Ewa musi być silna, bardzo, żeby zmienić swoje życie.