"Gniew" kryminał o przemocy
Dodane przez Victoria dnia Październik 22 2014 15:34:28
Jakie na przykład?

- Że przemoc domowa to jest coś, co nas nie dotyczy, to się dzieje gdzieś na wsi popegeerowskiej, gdzie pijany chłop żonę leje po pijaku. Okazało się, że to zupełnie nie tak, że inne są źródła przemocy, że ona wynika z pogardy wobec kobiet, a ta pogarda wynika z patriarchalnego systemu społecznego i nie jest przynależna tylko do świata patologii. Przekrój rodzin, w których pojawia się przemoc, jest pełny pod względem pochodzenia, wykształcenia, statusu materialnego. Wręcz trudniej jest ukryć przemoc w tzw. rodzinach patologicznych, bo one są z definicji podejrzane, więc ktoś tam zawsze zajrzy - a to kurator sądowy, a to opieka społeczna, i jest szansa, że wychwyci, że coś się dzieje. Z kolei w tzw. dobrych domach szanse na taką interwencję z zewnątrz są niewielkie.

„Gniew” ma szansę wpisać się więc w bardzo aktualną debatę w związku z przyjęciem - a raczej nieprzyjęciem - Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

- Sam fakt, że ta debata się toczy, jest dla mnie powodem, by wziąć paszport i wyjechać jak najszybciej z Polski. Fakt, że tego nie przyjęli od razu, pierwszego dnia, kiedy mieli taką możliwość, jest dyskwalifikujący dla tej ekipy. W trakcie pracy nad powieścią przeczytałem zresztą tę konwencję i tam nie ma absolutnie nic kontrowersyjnego. I nie mówię tego dlatego, że jestem szalony, lewakiem, zresztą niektórzy mają mnie za PiS-owca. To jest dokument na jeden temat, że istnieje coś takiego jak przemoc wobec kobiet i należy wprowadzić różne rozwiązania prawne, które pomogą jej zapobiegać. Jak w ogóle może się toczyć debata na ten temat? Jak to możliwe, że ktoś, kto ma większość parlamentarną, nie klepnął tego z automatu? Jest to dla mnie niewytłumaczalne. Zapamiętajmy tych ludzi, którzy tego nie uchwalili, i tych, którzy są przeciw, bo wydawałoby się, że pewne granice cynizmu są nieprzekraczalne, a jednak okazało się, że można posunąć się poza nie.

Niektórzy uważają, że to „wymyślony” problem.


- Jak wymyślony? Że w Polsce kobiety to nawet kwiatkiem się nie ruszy? Litości, są jakieś granice zakłamania. Problem istnieje i jest wyjątkowo poważny, przede wszystkim dlatego, że to problem systemowy. To znaczy wynika z pewnych reguł, którymi rządzi się społeczeństwo. Trzeba sobie z tego zdać sprawę i temu zapobiegać. Jak można z tego robić wojnę światopoglądową? Ofiarą tej wojny jest jakaś osoba, której teraz, w tym momencie realnie dzieje się krzywda i ona nie otrzyma na czas pomocy. Jak tak można?

Cały wywiad pod linkiem poniżej
Link